Przejdź do artykułu
2018-10-19 | Wymiana doświadczeń

Coraz trudniejsze będzie spanie w kabinie

Już nie na gorącym uczynku, tylko nawet 28 dni wstecz kontrolerzy mogą karać za spędzanie 45-godzinnego odpoczynku w kabinie tira. Uwaga na nowe podejście inspekcji krajów Unii Europejskiej. Do Francji dołączyły też Holandia, Belgia, Anglia, Niemcy, a nawet Włochy, do których kierowcy często podróżowali, by odpocząć w samochodzie. Najwyższe kary mogą sięgać nawet 30 tysięcy euro. Eksperci OCRK podkreślają, że polscy przewoźnicy powinni zwrócić szczególną uwagę na nową praktykę urzędników.

Przepisy

Od grudnia 2017 roku na mocy wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w krajach unijnych obowiązuje bezwzględny zakaz spędzania w pojeździe odpoczynków regularnych, tygodniowych. Taka przerwa w pracy trwająca minimum 45 godzin powinna się odbywać w miejscu, gdzie zapewnione są warunki socjalne na równi z hotelowymi. TSUE zauważył wówczas, że istnieje nieścisłość w rozporządzeniu 561/2006, art. 8 ust. 8, ponieważ regulacja ta nie zawiera żadnego przepisu, który wyraźnie wskazywałby, w jaki sposób oraz gdzie kierowca ciężarówki powinien spędzać długi odpoczynek. Do tej pory praktyki były różne, a przewoźnicy kreatywni w poszukiwaniu rozwiązań kłopotliwego nakazu.

Praktyka przewoźnika

„Jednym z pierwszych państw, które restrykcyjnie zaczęło stosować sankcje finansowe wobec firm przewozowych, jest Francja. Na mocy ustawy z 10 lipca 2014 roku, będącej jednocześnie ustawą do walki z nieuczciwą konkurencją społeczną, kontrolerzy mogli nakładać na przewoźników karę w wysokości 1000 - 1500 euro. Szybko została ona uznana za zbyt niską, gdyż przedsiębiorcy woleli zapłacić mandat i nie przestrzegać wyznaczonych zasad. Podwyższono więc kary do 30 000 euro lub wyrok pozbawienia wolności właściciela. Obecnie kontrolerzy wypisują mandaty w wysokości od 2000 do 4000 euro, a kierowcy nie ponoszą odpowiedzialności za spanie w kabinie” – mówi Jakub Ordon, ekspert OCRK.

Przewoźnicy mieli do tej pory kilka sposobów na omijanie przepisów. Jednym z nich było na przykład „przerywanie odpoczynku” poprzez rejestrowanie tzw. innych prac, lub wykonywanie krótkich podjazdów na parkingach. Jeżeli, po sprawdzeniu danych z tachografu (karty), okazywało się, że skrócony odpoczynek tygodniowy mógł być odbierany w danym czasie, nie wiązało się to z żadnym naruszeniem. Patentem firm transportowych było również symulowanie odejścia od pojazdu np. do hotelu. Kierowcy wyjmowali karty cyfrowe z urządzeń rejestrujących, by przerwać ciągłość zapisu danych. Po 45 godzinach, wprowadzając kartę do „tacho”, dokonywali oni wpisów manualnych tak, by potwierdzić w cyfrowej ewidencji odpoczynek poza pojazdem.

„Takie metody omijania obowiązującego prawa były stosowane przez transportowców dość często. Co więcej, przepisy były traktowane przez samych kierujących jako znaczące utrudnienie, a nie udogodnienie w ich codziennej pracy. Spędzając wymagany odpoczynek w kabinie, kierujący pojazdem ciężarowym oszczędzał pieniądze z tzw. ryczałtów noclegowym, za które musiałby sobie opłacić doby hotelowe” – komentuje ekspert OCRK.

Znaleziono też trzeci sposób na ignorowanie przepisów. Kierowcy po prostu wyjeżdżali z Francji, by odbyć 45 godzin przerwy w pracy. Najczęściej wybieranymi miejscami były niemieckie i włoskie parkingi, ale także Holandia, Belgia, czy Anglia, a więc kraje, które nie wprowadziły wówczas do swoich lokalnych przepisów sankcji za złamanie zasady art. 8 ust. 8 rozporządzenia 561/2006. Przez długi czas ta technika sprawdzała się w 100%. Francuscy urzędnicy nie ustalali, jak kierowca spędził swój odpoczynek, jeśli miejsce rozpoczęcie i zakończenia pracy było inne niż Francja.

Już nie tylko in flagranti

Problem pojawił się, gdy do krajów Unii Europejskiej egzekwującej przepisy nakładające kary za spanie w kabinie podczas regularnego odpoczynku tygodniowego, dołączyły kolejno Niemcy, Belgia, Holandia, a nawet Włochy. 30 kwietnia 2018 roku włoskie władze uruchomiły lokalne przepisy, uprawniając kontrolerów do eliminowania złych nawyków kierowców.

„Belgowie wystawiają teraz kary 1800 euro, dając przy tym rabat w przypadku natychmiastowej wpłaty. Gdy jednak przewoźnik nie zgodzi się z karą i skieruje sprawę do sądu, w przypadku przegranej, może zapłacić nawet 60 tysięcy euro. Niedawno uaktywnili się również niemieccy inspektorzy, którzy postanowili obciążyć również kierowcę – otrzymał mandat 500 euro, a przewoźnik blisko 1500 euro” – komentuje Jakub Ordon z OCRK. „Do niedawna obowiązywała jeszcze zasada „złapany na gorącym uczynku”, czyli podczas kontroli kierujący pojazdem faktycznie odbierał godziny wypoczynku w kabinie. Zasadę tę złamał w marcu br. francuski urzędnik. Zażądał on od kierowcy okazania dokumentów potwierdzających jego obecność w hotelu w lutym i marcu i to w czasie odbierania odpoczynku poza granicami Francji. Zgodnie z danymi z tachografu 45-tki odbyły się
w Luksemburgu i Holandii, jednak bez zaświadczeń zapłaty za hotel” – dodaje ekspert.

Zasada 28 dni wstecz spodobała się także niemieckiemu BAG. Przykładem ostatniego nieprzyjemnego wydarzenia dla polskiego przewoźnika jest ukaranie za nieprzedstawienie dokumentu pokazującego, że kierowca faktycznie spędził regularny odpoczynek tygodniowy w hotelu na terenie Włoch. 275 euro zapłaci pracownik, a 1575 właściciel firmy transportowej.

Co mogą zrobić polscy przewoźnicy?

„Okazuje się, że obecnie jedynym rozwiązaniem jest ścisła współpraca ze spedycją i planowanie powrotów do Polski w okresach dwutygodniowych (lub blisko 3 tygodniowych w systemie 3/1).

W innym wypadku konieczna jest rezerwacja miejsca w hotelu. Mimo iż, przepisy traktowane są przez samych kierowców jako utrudnienie w pracy, pamiętajmy, że takie rozwiązania mają na celu podniesienie bezpieczeństwa na drodze. Koczowanie przez kilka dni w kabinie w upale czy mrozie, na parkingu, bez odpowiednich warunków socjalnych nie jest równoznaczne z odpoczynkiem odbieranym w hotelu” – podsumowuje Jakub Ordon.

Aktualności, wydarzenia, komentarze, branżowe czasopisma - bądź na bieżąco. Zapisz się do newslettera portalu logistyczny.com - KLIKNIJ

REKLAMA
Newsletter Grafika na strone1

Więcej na temat

40-letnim DAF-em na Rajd Dakar – Polacy przed wielkim wyzwaniem

Najtrudniejszy test człowieka i maszyny

Kamena Rally Team – polski zespół rajdowy – wystartuje historycznym DAF-em 3300 w przyszłorocznym Rajdzie Dakar Classic – najtrudniejszym rajdowym maratonie świata. W dniach 3-17 stycznia 2026 załoga w składzie Tomasz Białkowski (kierowca), Dariusz Baśkiewicz (nawigator) i Adam Grodzki (pomysłodawca projektu, pełniący rolę mechanika) i ich 40-letnia, legendarna ciężarówka, zmierzą się z liczącą ponad 7 tys. km trasą po bezdrożach Arabii Saudyjskiej. Partnerem technicznym tego ambitnego projektu jest ESA Trucks Polska, autoryzowany dealer marki DAF.

DAF 28082025 800px 1

Załoga Kamena Rally Team (od lewej) - Dariusz Baśkiewicz, Adam Grodzki, Tomasz Białkowski i rajdowy DAF 3300, którym ruszą na bezdroża Arabii Saudyjskiej

Źródło: materiały prasowe Kamena Rally Team

Dla wielu Rajd Dakar to szczyt motorsportowych ambicji i wielkie marzenie. Dla Kamena Rally Team, ekipy z wieloma sukcesami w rajdach terenowych, to nie tylko kolejny krok w pogoni za przygodą życia, ale przede wszystkim niesamowite sportowe, logistyczne i wytrzymałościowe wyzwanie.

Jesteśmy podekscytowani. Czekaliśmy na ten moment bardzo długo. Start w Dakarze to bardzo złożony projekt, ale dzięki grupie sponsorów i przyjaciół, którzy się w to zaangażowali, możemy teraz się tego podjąć – mówi Tomasz Białkowski, kierowca zespołu.

W poprzednich sezonach załoga Kamena Rally Team – Tomasz Białkowski i Dariusz Baśkiewicz – z sukcesami startowała konstrukcjami typu UTV (Utility Terrain Vehicle) – lekkimi i szybkimi pojazdami terenowymi. Białkowski i Baśkiewicz mają na swoim koncie zarówno tytuły mistrzów Polski, Czech czy Węgier, jak i zwycięstwa w rundach Pucharu Świata FIA – najbardziej prestiżowej serii w tej dyscyplinie.

W tym roku Kamena Rally Team przesiada się do rajdówki najcięższego kalibru – legendarnego DAF-a 3300. Pojadą nim w Rajdzie Dakar Classic – edycji zawodów dla załóg w pojazdach historycznych – z lat 1980-2005.

Pomysł startu w Arabii Saudyjskiej zrodził się… w Arabii Saudyjskiej. Podczas ostatniej edycji spotkaliśmy tam Adama Grodzkiego, mechanika i kolekcjonera historycznych ciężarówek. Jako pasjonaci szybko złapaliśmy wspólny język. Adam rzucił pomysł startu w Rajdzie Dakar Classic, więc nam zaświeciły się oczy i od rozmów przeszliśmy do działania – opowiada Dariusz Baśkiewicz, pilot zespołu.

Ponad 40 lat dakarowej historii DAF-a

Samochód, którym pojedzie polski tercet to symbol odwagi i inżynieryjnej fantazji. Jego historia jest nierozerwalnie związana z Janem de Rooyem, inicjatorem obecności marki DAF w Rajdzie Paryż-Dakar. Jako nastolatek de Rooy rywalizował w zawodach motocrossowych, a pod koniec lat 60. rozpoczął starty w rallycrossie, czyli widowiskowych wyścigach samochodowych organizowanych na torach o mieszanej – szutrowo-asfaltowej nawierzchni. Na bezdrożach Afryki zadebiutował w 1982 roku, docierając do mety już w pierwszym starcie. Od początku swojej przygody z Rajdem Paryż-Dakar de Rooy korzystał z ciężarówek marki DAF. Na początku był to niemal seryjny model, nieznacznie zmodyfikowany na potrzeby pustynnego maratonu.

DAF 28082025 800px 3

Źródło: materiały prasowe ESA Trucks Polska

Dwa silniki i 200 km/h po pustyni

W kolejnych latach, już ze wsparciem fabryki, zespół Holendra przygotowywał coraz bardziej zaawansowane i konkurencyjne konstrukcje. Od 1984 roku eksperymentowano z pojazdami napędzanymi dwoma silnikami. Pierwszą był dwugłowy potwór, nazwany tak, ponieważ miał dwie… kabiny. W 1985 roku w trasę do Dakaru holenderska ekipa ruszyła DAF-em, o charakterystycznej konstrukcji – już z jedną kabiną i ściętym tyłem, dzięki czemu zyskał on przydomek „byk”. Rajdówka z kabiną modelu F3300 miała dwie jednostki napędowe o mocy 420 KM każda. Jeden silnik napędza oś przednią, a drugi tylną, co zapewnia niezrównane możliwości w trudnym terenie. Łączna moc pozwalała na rozwinięcie na pustyni nawet 200 km/h!

Kosmiczne wrażenia

Kolejny rozdział historii rajdowego DAF 3300 napiszą już Polacy. Załoga Kamena Rally Team pojedzie dokładnie tym egzemplarzem, którym czterdzieści lat temu Jan de Rooy, Thierry de Saulieu i Martinus Ketelaars zajęli drugie miejsce w rajdzie Paryż-Dakar.

Samochód w 2023 roku został pieczołowicie odrestaurowany przez specjalistów zespołu de Rooy, który wygrywał już Rajd Dakar w kategorii ciężarówek. W 2024 roku ten „byk” podołał morderczej próbie dla maszyny i dowiózł holenderską załogę (Janus Van Kasteren Sr., Toine Verkooije, Herman Keijsers) do mety w Janbu.

Jak wdrapałem się na fotel, usiadłem i zobaczyłem tę wysokość i zupełnie inną perspektywę, to wrażenie było niesamowite. A kiedy go odpaliliśmy i zaczęliśmy się nim poruszać, odczucia były po prostu kosmiczne – opowiada Dariusz Baśkiewicz. – Podchodzimy do tego samochodu z ogromnym szacunkiem. To dla nas zupełnie nowa materia, więc startujemy z pokorą, ale i bardzo pozytywnym nastawieniem i dziecięcą wręcz ekscytacją. To jedna z tych przygód życia, krok milowy w naszej karierze – dodaje pilot.

Wsparcie, doświadczenie i skok na głęboką wodę

W przygotowaniu tak unikatowego pojazdu do ekstremalnych wyzwań zespół Kamena Rally Team wsparli specjaliści z ESA Trucks Polska – sieci autoryzowanych serwisów DAF, która jest partnerem technicznym tego niezwykle ambitnego przedsięwzięcia. W Arabii Saudyjskiej Polaków i DAF-a 3300 czeka trasa o długości ponad 7 tysięcy kilometrów, z czego aż 4,5 tys. km to łączny dystans odcinków specjalnych, czyli sekcji, które rajdowa załoga ma pokonać tak szybko jak to możliwe, zaliczając przy tym wymagane punkty nawigacyjne.

DAF 28082025 800px 2

Rajdowy DAF 3300 z zespołem oddziału ESA Trucks Polska w Komornikach

Źródło: materiały prasowe ESA Trucks Polska

Próba generalna w Polsce

Zanim ciężarówka zmierzy się z saudyjskimi bezdrożami, przejdzie kluczowy test w najbardziej wymagającym i najważniejszym rajdzie terenowym w Polsce, czyli Columna Medica Baja Poland 2025 (29-31 sierpnia). W polskiej rundzie Pucharu Europy tercet Kamena Rally Team pełnić będzie rolę tzw. „zerówki” – załogi, która pokonuje trasę bezpośrednio przed zawodnikami i sprawdza ją przed rozpoczęciem rywalizacji. Choć Białkowski, Baśkiewicz i Grodzki nie będą się ścigać, to wymagająca trasa, w tym próba sportowa na poligonie wojskowym w okolicach Drawska Pomorskiego, będą dla nich bezcennym sprawdzianem przed przyszłorocznym Dakarem. W piątek 29 sierpnia legendarnego rajdowego DAF-a 3300 będzie można zobaczyć w parku serwisowym rajdu zlokalizowanym na terenie strzelnicy wojskowej, przy ulicy Szafera w Szczecinie, na trasie odcinka testowego przed Columna Medica Baja Poland 2025 wytyczonej na północy zachód od Szczecina oraz podczas prologu – pierwszego odcinka specjalnego rajdu, który rusza tuż obok parku serwisowego. W sobotę, 30 sierpnia Kamena Rally Team dwukrotnie pokona ponad 140-kilometrową próbę na Poligonie Drawskim, a w niedzielę (31 sierpnia) – dwa krótsze oesy (30,75 km) na północy zachód od Szczecina.

Czujemy dużą ekscytację, bo to dla nas ogromne wyzwanie. Pojazd dużo większy, cięższy, z zupełnie innymi parametrami. Kochamy trudne zadania, wspólną pracę i wiemy, że czas przygotowań będzie bardzo wymagający. Nasze bogate rajdowe doświadczenie na pewno będzie bardzo pomocne – podsumowuje Dariusz Baśkiewicz.

Dakarowy DAF 3300 w liczbach:

  • 2 – liczba silników napędzających pojazd;
  • 11,6 l pojemności ma każdy z dwóch silników napędzających wyczynową wersję DAF-a 3300;
  • 2 skrzynie biegów, po 2 wały i mosty napędowe – to najważniejsze elementy układu przeniesienia napędu;
  • ~800 KM – łączna moc obu jednostek napędowych;
  • 140 km/h – prędkość maksymalna ograniczona regulaminem;
  • 1985 – rok, w którym ten egzemplarz zajął drugie miejsce w rajdzie Paryż-Dakar;
  • 200 km/h – taką prędkość DAF 3300 „Bull” może osiągnąć bez ogranicznika;
  • 11 ton – masa własna pojazdu;
  • 3 osoby – kierowca, nawigator (pilot) i mechanik – tworzą załogę rajdowej ciężarówki;
  • 2 obrotomierze i po 2 wskaźniki ciśnienia oleju i temperatury cieczy chłodzącej umieszczono na desce rozdzielczej, by załoga miała dane dotyczące pracy każdego z dwóch silników.
DAF 28082025 800px 4
 
Źródło: materiały prasowe Kamena Rally Team

Rajd Dakar Classic 2026 w liczbach

  • 13 dni rywalizacji (z jednym dniem przerwy);
  • 7000 km – łączna długość trasy rajdu;
  • 14 odcinków specjalnych;
  • 3-17 stycznia – data zawodów;
  • 4 500 km – długość odcinków specjalnych w tej edycji;
  • 2021 – rok, w którym zainaugurowano kategorię Dakar Classic;
  • 1980 – 2005 – roczniki pojazdów (samochody i ciężarówki) dopuszczone do startu w tej kategorii.
Bezpieczeństwo towarów na palecie we współczesnych łańcuchach dostaw
TransLogistica Poland 2025 startuje już w listopadzie
Tylko najlepiej zorganizowani przetrwają w transporcie

Nasze czasopisma

top logistyk 2020
mid 20202
Logo KAIZEN rgb
 

Aktualności

Biblioteka Tekstów