2019-05-08 | Łańcuch dostaw

Kuchnia, piłka i drobnica

Portugalia… Od razu na myśl przychodzi mi wspaniała kuchnia z owocami morza, słońce oraz otwarci i gościnni ludzie. Miałem okazję odwiedzić ten kraj kilkakrotnie, zarówno służbowo, jak również prywatnie, i każdy z pobytów wspominam z westchnieniem. W podróży służbowej zdarzało mi się pomyśleć: „jak tu pracować?”.

Ale nie o wzdychaniu tu będzie, a o współpracy w dziedzinie logistyki pomiędzy Polską a Portugalią, interesujących rozwiązaniach oraz szansach na rozwój biznesu. Mimo że oba kraje dzieli spora odległość – ponad 3300 km pomiędzy stolicami – to współpraca oraz wymiana towarowa kwitnie i rozwija się dynamicznie. Nie ma co prawda równowagi w eksporcie i imporcie – Polska więcej towarów wysyła do Portugalii, niż ich odbiera – nie przeszkadza to jednak operatorom logistycznym, takim jak Mainfreight, w budowaniu rozwiązań opartych na wzajemnej, zrównoważonej współpracy partnerskiej. Od kilku lat z powodzeniem rozwijamy linię drobnicową pomiędzy hubami na Śląsku i w Porto, kooperując z portugalskim Garlandem, firmą o 240-letniej tradycji. Tak, tak, 240 lat funkcjonowania na rynku logistycznym to nie pomyłka – firma Garland zaczynała swoją działalność od transportu ryb z Portugalii właśnie na Wyspy Brytyjskie już w 1776 r.

Teraz oczywiście świeżych ryb nie wozimy, świadczymy sobie wzajemnie usługi związane z dystrybucją drobnicową, organizujemy dostawy i odbiory przesyłek wszelakich branży, takich jak przemysł, automotive, FMCG czy dry food, czyli niewymagających specjalnych warunków dostawy (chłodni czy mroźni). Nasze oddziały są połączone stałą linią zbiorczą – w każdy piątek w obu kierunkach startują samochody wypełnione po dach przesyłkami naszych klientów, zapewniając realizację dostaw w kolejnym tygodniu.

Na początku wspomniałem, że Portugalia wita nas słońcem i gościnnością jej mieszkańców – i tak jest w rzeczywistości. Otwartość przedstawicieli naszego partnera, szczere rozmowy i poważne negocjacje mogą być naprawdę przyjemne, i to nie tylko dlatego, że klimat tego kraju nastraja optymistycznie, ale również z powodu profesjonalnego podejścia do biznesu, ogromnej wiedzy i doświadczenia naszych kolegów i koleżanek z Garlanda. Niejednokrotnie się ścieramy, mamy odmienne zdania i oczekiwania, ale zawsze znajdujemy wspólnie rozwiązania, dzielimy się pomysłami oraz szczerze prezentujemy swoje opinie. A na koniec idziemy razem na kolację, podczas której w mniej oficjalnej atmosferze dogadujemy drobne nieporozumienia w komunikacji, wyjaśniamy sobie zawiłości obsługi poszczególnych klientów, dzielimy się doświadczeniem i budujemy wzajemne relacje. To wówczas choć przez chwilę możemy poczuć się jak na wakacjach – spędzamy czas w miłej atmosferze z partnerami, których szczerze możemy nazwać przyjaciółmi, spożywając przysmaki kuchni portugalskiej, przez wielu uznawanej za najlepszą na świecie. I podpisuję się pod tym obiema rękami – nigdzie nie jadłem tak doskonałej dorady pieczonej pod grubą warstwą soli lub w chlebie, nie zapomnę smaku krewetek smażonych w maśle z czosnkiem czy ośmiornicy pieczonej w towarzystwie doskonale przyprawionego ryżu. Palce lizać… a to wszystko podlane odrobiną doskonałego lokalnego wina. Ech… znów to westchnienie.

Wracając jednak do logistyki… Portugalia z racji położenia geograficznego, jak i tradycji żeglarskich jest europejskim oknem na świat, stamtąd między innymi wypływają kontenery w odległe trasy, tam przypływają i są później dystrybuowane w Europie dobra z Afryki, obu Ameryk czy Azji. Tam też kwitnie logistyka kontraktowa, sporo dzieje się w obsłudze branży tekstylnej i ubraniowej oraz automotive. Stosunkowo niedroga produkcja zaspokaja potrzeby największych krajów europejskich, z Hiszpanią, Francją, Niemcami i Włochami na czele. Polska co prawda nie znajduje się w tej czołówce, ale z roku na rok widzimy, jak współpraca pomiędzy naszymi krajami się rozwija, jak import z Portugalii do Polski rośnie: chyba każdy z nas miał okazje widzieć portugalskie produkty na półkach czy to Lidla (dni portugalskie), czy też Biedronki – jakby nie było największej polskiej, a raczej portugalskiej, sieci sklepów. Bez problemu kupimy w naszym kraju świetne wina i sardynki, możemy cieszyć się smakiem owoców i warzyw, które w dość krótkim czasie są transportowane drogą lądową do naszego kraju. I nieprzypadkowo wspominam o tej formie transportu, bo Portugalia korzysta również z drogi morskiej, przewożąc towary na terenie Europy. Z racji dobrej infrastruktury i bliskości oceanu z każdego niemal fragmentu kraju, ta opcja transportu wydaje się naturalnie efektywna. Również my braliśmy i nadal bierzemy pod uwagę połączenie drogi morskiej i lądowej, z wykorzystaniem portu w Rotterdamie. Projekt wraz ze wzrostem wolumenu przesyłek staje się bardzo realny, tym bardziej, że jako grupa Mainfreight możemy korzystać z naszych bogato rozwiniętych struktur w Holandii. Mam nadzieję, że w niedługim czasie będę mógł się pochwalić na tych łamach implementacją takiego rozwiązania i szerzej je przedstawić. Tymczasem zachęcam wszystkich do sprawdzenia naszej oferty w zakresie dystrybucji drobnicowej w Portugalii i w Polsce, może przy okazji znajdziemy pole do szerszej wspólnej działalności.

Na pewno ważnym aspektem we współpracy pomiędzy krajami, zwłaszcza oddalonymi o tysiące kilometrów, są różnice kulturowe. Nie chcę jednak głęboko analizować tego zagadnienia, nie jestem specjalistą, z chęcią jednak wspomnę o tym, co nas łączy. A łączy nas na pewno miłość do futbolu (może nie wszystkich J). Niejednokrotnie podczas rozmów w czasie kolacji padały nazwiska Roberta Lewandowskiego czy Cristiano Ronaldo, pojawiały się dyskusje o tym, który z nich jest lepszy – niekiedy bardziej gorące, tak jak to miało miejsce tuż przed EURO 2016, a zwłaszcza przed meczem naszych drużyn. Ech… tu znów chce się westchnąć. Miło na pewno jest też wtedy, gdy nasi koledzy z Porto wspominają Józefa Młynarczyka, doskonałego bramkarza naszej reprezentacji, który jest legendą FC Porto – klubu, z którym zdobył Puchar Europy. Myślę, że warto też wspomnieć, że Portugalczykom nieobce są inne wielkie polskie nazwiska – doskonale wiedzą, kim jest Lech Wałęsa, imieniem polskiego papieża nazwane jest np. lotnisko na Azorach, które wraz z Maderą wchodzą w skład wyspiarskiej Portugalii.

Podsumowując powyższe rozważania, zachęcam wszystkich, którzy jeszcze nie mieli okazji odwiedzić tego cudownego kraju, aby czym prędzej pakowali walizki i lecieli do Porto bądź Lizbony, zwiedzali ten kraj wszerz i wzdłuż, a jeśli przypadkiem ktoś chciałby nadać do Portugalii paletę lub dwie, to po prostu zapraszam do Mainfreight Poland.

Piotr Skipor, Branch Manager, Oddział Mainfreight w Polsce

https://www.mainfreight.com/pl/pl/pl-home.aspx


Zobacz także

Schavemaker uruchamia bezpośrednie połączenie kolejowe Wrocław – Moerdijk
Operator logistyczny 4 PL jako partner strategiczny dla firmy produkcyjnej
Efektywniejsza współpraca z przewoźnikami
Co zrobić, aby pozyskać i związać ze sobą klienta?
REKLAMA

Zapisz się do naszego newslettera

Więcej na temat

Co zrobić, aby pozyskać i związać ze sobą klienta?
Mainfreight wysyła drobnice ze Śląska do Hiszpanii
Grupa Mainfreight rozwija autorski system Mainchain
Dwucyfrowy wzrost zysku rok do roku
REKLAMA

Nasze czasopisma

TL 2016
mid logo2016
Logo KAIZEN rgb
 

Aktualności

Biblioteka Tekstów

REKLAMA